Dwa słowa o MVP, czyli historia o minimalnym produkcie, który dojrzewał dłużej, niż planowałam
Ten tekst jest o MVP, które miało być szybkim startem, a zostało ze mną o rok za długo. O robieniu rzeczy „na chwilę”, o bezpiecznych prowizorkach, które z czasem zaczynają się rozgaszczać i udawać rozwiązania docelowe. O momencie, w którym minimalny produkt przestaje mieć sens, choć formalnie „nadal działa”. Z dystansem, z lekkim uśmiechem i bez bicia się w pierś ,raczej z refleksją, którą dobrze zna każdy, kto coś buduje od zera.