<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa jestem dumna z - Anna Sędek - ASwIT</title>
	<atom:link href="https://aswit.pl/category/jestem-dumna-z/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://aswit.pl/category/jestem-dumna-z/</link>
	<description>Analityczka Biznesowo Systemowa. Fanka racjonalnego podejścia do świata.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 03 Feb 2026 21:47:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/10/Favicon.svg</url>
	<title>Archiwa jestem dumna z - Anna Sędek - ASwIT</title>
	<link>https://aswit.pl/category/jestem-dumna-z/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Dwa słowa o MVP, czyli historia o minimalnym produkcie, który dojrzewał dłużej, niż planowałam</title>
		<link>https://aswit.pl/dwa-slowa-o-mvp/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Sedek]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 03 Feb 2026 15:45:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[jestem dumna z]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://aswit.pl/?p=3875</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ten tekst jest o MVP, które miało być szybkim startem, a zostało ze mną o rok za długo. O robieniu rzeczy „na chwilę”, o bezpiecznych prowizorkach, które z czasem zaczynają się rozgaszczać i udawać rozwiązania docelowe. O momencie, w którym minimalny produkt przestaje mieć sens, choć formalnie „nadal działa”. Z dystansem, z lekkim uśmiechem i bez bicia się w pierś ,raczej z refleksją, którą dobrze zna każdy, kto coś buduje od zera.</p>
<p>Artykuł <a href="https://aswit.pl/dwa-slowa-o-mvp/">Dwa słowa o MVP, czyli historia o minimalnym produkcie, który dojrzewał dłużej, niż planowałam</a> pochodzi z serwisu <a href="https://aswit.pl">Anna Sędek - ASwIT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<h2 class="wp-block-heading"><br>MVP, MTV i wiele innych ciekawych skrótów.</h2>



<p>Dziś dwa słowa o MVP, ale spokojnie, nie o tym MVP z definicji, slajdów, szkoleń i checklist, które kończą się hasłem <em>wypuść szybciej, byle co;)</em></p>



<p>Jest o <strong>moim MVP</strong>.</p>



<p>O minimalnym produkcie, który miał być szybkim początkiem, a w praktyce okazał się długą, rozciągniętą w czasie drogą. Drogą, która, z perspektywy czasu, trwała <strong>co najmniej o rok za długo</strong> 🙂 </p>



<p>Nie piszę tego tekstu, żeby się rozliczać z przeszłością ani straszyć kogokolwiek <em>błędami.</em> Piszę go, bo to bardzo dobra historia o tym, jak teoria MVP spotyka się z rzeczywistością osoby, która myśli analitycznie, bierze odpowiedzialność za swoje decyzje i wie jak powinno działać MVP. A życie życiem 😉 </p>



<h2 class="wp-block-heading">Zanim pojawiło się MVP, kim ja wtedy byłam i o co chodzi z helikopterem?</h2>



<p>Ponad pięć lat temu po raz pierwszy uznałam, że chcę mieć <strong>swoje miejsce w internecie</strong>. Nie <em>profil</em>, nie <em>kanał</em>, tylko przestrzeń, w której mogę edukować, porządkować, tłumaczyć i opowiadać o analizie biznesowo-systemowej, nie tylko jako o roli w IT, ale jako o sposobie myślenia i pracy z rzeczywistością projektową.</p>



<p>Chciałam pokazywać, jak narzędzia analityczne da się stosować w codziennych praktykach. Jak pomagają podejmować decyzje, prowadzić warsztaty, porządkować chaos i ogarniać złożone inicjatywy, które często żyją własnym życiem. Bez lukru, bez coachingu, bez obietnic szybkiego sukcesu i „<em>7 kroków do…”.</em></p>



<p>Mam z tamtego czasu notatki. Papierowy notatnik, zapisany drobnym pismem i tysiącem sześcianów (<em>też tak macie, że uwielbiacie bazgrolić sześciany jak próbujecie połapać wszystkie orbitujące myśli?)</em>. Jest tam rozpisana wizja mojej świetlanej przyszłości: eleganckie produkty edukacyjne, turbo kursy, stabilność finansowa. Jest też,<em> i to mnie rozbraja i rozczula jednocześnie,</em> zdanie, że: <em>&#8222;Jak to wszystko dobrze pójdzie to będę latać helikopterem do pracy&#8230;&#8221; </em>TIAAA&#8230;</p>



<p>Helikoptera nie ma. Produktów wtedy też nie było. Nie było nawet strony internetowej.</p>



<p>Temat, mówiąc brutalnie, umarł. Nie dlatego, że był zły. Raczej dlatego, że zabrakło decyzji, żeby zrobić cokolwiek, nawet niedoskonałego. A niedoskonałość, jak się później okazało, była dokładnie tym, czego wtedy potrzebowałam najbardziej.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>Próby reanimacji, czyli wszystko, co trafiło do szuflady (i tam zostało)</strong></h2>



<p>Po drodze była jeszcze jedna próba powrotu do tego pomysłu. Wtedy było <em>inaczej. </em>Był przygotowany plan operacyjny, był diagram klas pod moją nową, innowacyjną platformę edukacyjną. Boże, czego tam nie było. Podcasty, kursy, webinary, warsztaty, spotkania w małych miejscowościach, edukacja analityczna (co Pan/i sobie wymyśli to było w mojej platformie) </p>



<p>Ba! ja nawet stworzyłam serię podcastów. Merytorycznych, przemyślanych, nagranych z zaangażowaniem i poczuciem, <em>że to już jest naprawdę sensowne</em></p>



<p>I… nic się z nimi nie wydarzyło.</p>



<p>Nie trafiły do ludzi. Nie zostały opublikowane. Znów zabrakło tego momentu, w którym mówi się: <em>OK, to wystarczy. Wypuszczamy. Zobaczymy, co się stanie.</em></p>



<p>Z perspektywy czasu widzę bardzo wyraźnie, że to nie był problem braku kompetencji, wiedzy czy pomysłu. To był problem <strong>odpowiedzialności za własny produkt</strong>. Za to, że ktoś go zobaczy, oceni, skomentuje. Albo, co zawsze boli najbardziej, <strong>zignoruje kompletnie</strong>&#8230;</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>Punkt zwrotny: „teraz albo nigdy” i decyzja o newsletterze (bez fanfar)</strong></h2>



<p>Półtora roku temu coś się we mnie przestawiło. Pojawiła się bardzo konkretna myśl: albo robię to teraz, albo nie robię tego wcale. Bez wielkich deklaracji. Bez planów na pięć lat do przodu.</p>



<p>Nie zaczęłam od kursów. Nie zaczęłam od oferty. Nie zaczęłam od <em>ładnej</em> strony, ani brandingu. </p>



<p>Zaczęłam po prostu od newslettera.</p>



<p>To był mój pierwszy świadomy MVP. Produkt minimalny, ale realny. Coś, co można wysłać do ludzi. Coś, co wymaga regularności, ale nie perfekcji. I, co ważne, coś, <em>co bardzo trudno chować do szuflady</em>. <em>Newsletter był bezpieczny 🙂 </em></p>



<p>Założyłam stronę internetową z formularzem do zapisu. I nie będę tu owijać w bawełnę, <strong>ta strona była paskudna</strong>. Techniczna, toporna, nieprzemyślana wizualnie. Spełniała jedną funkcję: pozwalała zapisać się na newsletter. Kropka. Amen. Dziękuję. </p>



<p>Równolegle prowadziłam LinkedIna i Instagrama. Testowałam różne formy komunikacji, również wideo. Uczyłam się świata, którego wcześniej w ogóle nie znałam: publikowania, narracji, reagowania na feedback i bycia <em>widoczną</em>, nawet gdy wolałoby się jeszcze coś dopracować.</p>



<p>Finalnie jednak bardzo szybko okazało się, że <strong>rdzeniem wszystkiego jest pisanie</strong>. Newsletter stał się centrum tej działalności i dziś wiem, że to była bardzo dobra decyzja.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>MVP, które działało… i które zaczęło się rozgaszczać</strong></h2>



<p>Początki były naprawdę obiecujące, bo choć na start nie było jakoś szalenie dużo czytelników, to odsetek czytelności był naprawdę imponujący, ponad 80% ludzi zaglądało do newslettera 🙂 <em>oczywiście można tu powiedzieć, że tych ludzi nie było wielu stąd imponujący procent, że może klikali tylko, żeby nie mieć wiadomości w trybie „nieodczytane” &#8211; ale dostawałam pytania i feedback, więc zakładałam, że jednak ktoś tam po tej drugiej stronie jest 🙂 </em></p>



<p>I przez długi czas… to mi wystarczało. Równolegle leciałam z warsztatami dla firm, konsultacjami, spotkaniami i konferencjami. Tworzyłam treści na sociale, uczyłam się prowadzenia tej niełatwej, turbo niszowej działalności od zera. Ogień i dym 😉</p>



<p>Ale &#8230; strona internetowa, która powinna być moją wizytówką, przez półtora roku była ultra prowizorką;) a wiecie jak to z prowizorkami:)&nbsp;<em>Niech pierwszy rzuci kamieniem ten co nigdy nic na trytytki nie zrobił, a po chwili (Tak po około 5 latach 😉 trytyki nadal są tylko trochę kolor zmieniły;))</em></p>



<p>Problem polegał na tym, że <strong>MVP przestało być etapem przejściowym</strong>, a zaczęło zachowywać się jak pełnoprawny lokator. Zostawało <em>jeszcze chwilę,</em> a ta chwila niepostrzeżenie zamieniła się w rok.</p>



<p>Z perspektywy czasu widzę bardzo wyraźnie, że:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>MVP spełniało swoją funkcję -fakt, </li>



<li>ale ja <strong>za długo nie pozwalałam mu przestać być MVP</strong>.</li>
</ol>



<p>Ale wiecie jak to mówią: Analiza wsteczna zawsze skuteczna. </p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>Dlaczego to MVP trwało o rok za długo (czyli klasyka gatunku)</strong></h2>



<p>Powodów było kilka i wszystkie są bardzo <em>ludzkie. </em></p>



<ol class="wp-block-list">
<li>Uczyłam się wszystkiego sama i długo wierzyłam, że <em>co ja nie zrobię! podaj mi piwo:) </em></li>



<li>Profesjonalizacja wydawała mi się ogromnym zobowiązaniem, <em>na które jeszcze nie jestem gotowa.</em></li>



<li>Skupiałam się na treści, odkładając formę na magiczne <em>później.</em> <em>Ba! Powiem więcej, ja żyłam w przekonaniu, że jak coś będzie za ładne, to będzie oznaczać, że jest infantylne. I, że dobry produkt obroni się bez otoczki&#8230; o ja naiwna ;D</em></li>



<li>Decyzję o zmianie ciągle przesuwałam, bo przecież t<em>o jeszcze działa &#8211; wszyscy to znamy. #teamtrytytka</em></li>
</ol>



<p>Minimalny produkt stał się <strong>bezpieczną przystanią</strong>. A MVP nie jest po to, żeby było bezpieczne. Jest po to, żeby było <strong>tymczasowe</strong>. Żeby sprawdzić pewne założenia ale w międzyczasie je rozbudowywać do docelowego produktu. </p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>Decyzja o współpracy i moment, w którym coś się domknęło</strong></h2>



<p>Po półtora roku działalności newsletterowej dotarło do mnie bardzo wyraźnie, że dalej sama nie pociągnę tego tematu w sensowny sposób. Weszłam we współpracę z Ulką Kluz https://ulakluz.pl/ i to był moment przełomowy.</p>



<p>Nie zaczęłyśmy od projektowania strony. Zaczęłyśmy od strategii:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>kim jestem,</li>



<li>do kogo mówię,</li>



<li>czym realnie się wyróżniam,</li>



<li>jaki przekaz chcę zostawić.</li>
</ol>



<p>Dopiero potem powstała strona, która nie tylko <em>ładnie wygląda,</em> ale <strong>odpowiada na moje potrzeby i na potrzeby odbiorców</strong>. Strona, która porządkuje ofertę, pokazuje kierunki i domyka całość.</p>



<p>To już nie jest MVP. To jest produkt gotowy, cudowny produkt, na bazie którego mogę dalej rozwijać ASwITa:) </p>



<p><em>PS. Jeśli chcecie tworzyć wartościowe strony internetowe i całe strategie działań to rekomenduję Ulkę każdym centymetrem mojego ciała!</em></p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>Co dalej i jaka jest moja największa lekcja o MVP</strong></h2>



<p>Teraz zaczyna się kolejny etap: obserwowanie zachowań użytkowników, dobieranie sensownych mierników i uczenie się pracy z danymi bez popadania w obsesję SEO i <em>produkcję treści pod algorytmy</em>.</p>



<p>Czy polecam podejście MVP ? OCZYWIŚCIE. Pozwala wystartować bez pakowania dużych pieniędzy, bez nadęcia i bez presji perfekcji. Ale warto uważać, żeby <strong>nie pilnować go zbyt długo</strong>, bo wtedy z narzędzia do testowania staje się wygodną wymówką przed kolejnym krokiem.</p>



<p>A teraz zapraszam Cię do poklikania po stronie 🙂 Może znajdziesz tu coś dla siebie 🙂 </p>



<p></p>



<p></p>
<p>Artykuł <a href="https://aswit.pl/dwa-slowa-o-mvp/">Dwa słowa o MVP, czyli historia o minimalnym produkcie, który dojrzewał dłużej, niż planowałam</a> pochodzi z serwisu <a href="https://aswit.pl">Anna Sędek - ASwIT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Program rozwojowy,  czyli o tym dlaczego warto spotkać się więcej niż jeden raz.</title>
		<link>https://aswit.pl/warsztaty-o-prowadzeniu-warsztatow/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Sedek]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Jan 2026 07:18:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[jestem dumna z]]></category>
		<category><![CDATA[warsztaty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://aswit.pl/?p=562</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jeśli oczekujesz innych rezultatów, a robisz ciągle to samo, to mam złą wiadomość: nic się nie zmieni. I nie inaczej jest ze spotkaniami.</p>
<p>"Spotkanioza" to choroba, która dręczy większość firm prowadzących projekty. Wszyscy się spotykają, wszyscy coś ustalają… a potem i tak wracamy do tematu, bo „nie było jasno” albo „nie było decyzji”. A że spotkania są jedną z droższych form ustalania czegokolwiek, to naprawdę warto robić je dobrze.</p>
<p>Artykuł <a href="https://aswit.pl/warsztaty-o-prowadzeniu-warsztatow/">Program rozwojowy,  czyli o tym dlaczego warto spotkać się więcej niż jeden raz.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://aswit.pl">Anna Sędek - ASwIT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<h2 class="wp-block-heading">Warsztat jako panaceum na bałagan projektowy.</h2>



<p>W projektach jest taki mechanizm, który uruchamia się prawie automatycznie: kiedy temat zaczyna się rozjeżdżać, kiedy pojawia się chaos, niedopowiedzenia albo napięcie między tym, padają czarodziejskie słowa:</p>



<p><strong><em>„Dobra, to zróbmy warsztat”. </em></strong></p>



<p>I nie ma w tym nic złego,  warsztat sam w sobie jest naprawdę świetnym narzędziem. Problem zaczyna się wtedy, kiedy traktujemy warsztat jak magiczne zaklęcie, panaceum, które samo z siebie przywróci porządek i ład w projekcie. </p>



<p>Jakby wystarczyło wrzucić spotkanie do kalendarza, zebrać ludzi i liczyć, że po godzinie „wszystko <em><strong>się</strong></em> ustali”.</p>



<p>Tyle że ustalenie czegokolwiek to nie jest kwestia obecności na sali. To jest kwestia tego, czy warsztat został odpowiednio przygotowany i zaprojektowany. </p>



<p>Czy ktoś przemyślał cel, ramy, format, sposób podejmowania decyzji, rolę uczestników i to, co tak naprawdę <strong>ma z tego spotkania wyniknąć. </strong>Bez tego warsztat zamienia się w dłuższe spotkanie, czasem nawet przyjemne, czasem w dobrej atmosferze, ale na końcu i tak każdy wychodzi z własną interpretacją rzeczywistości.</p>



<p>A potem mamy klasykę gatunku: „słuchajcie, to zróbmy dogrywkę&#8221; </p>



<p>Dlatego, jak już dawno temu myślałam o prowadzeniu planów rozwojowych dla zespołów właśnie z tego obszaru (czyli prowadzenia efektywnych warsztatów analitycznych) to wiedziałam, że powinno to <strong>być więcej niż jedno spotkanie.</strong></p>



<p>Dlaczego tak? </p>



<p>W mojej ocenie sztuka prowadzenia spotkań, warsztatów, na bazie których powstają <strong>użyteczne artefakty </strong>to praca nad czymś dużo trudniejszym niż pokazanie założeń warsztatowych (<em>tego typu tematy faktycznie można zaopiekować dwudniowym warsztatem)</em>.</p>



<p>Żeby poprowadzić sensowne spotkania warsztatowe należy przede wszystkim pracować <strong><em><span style="text-decoration: underline;">nad sposobem myślenia o spotkaniach i warsztatach </span></em></strong>jako o jednych z <strong><span style="text-decoration: underline;">najdroższych</span></strong> (<em>Niestety zbyt często o tym zapominamy) </em>narzędzi projektowych.</p>



<p>A jeśli spotkania są drogie, to warto je prowadzić tak, żeby naprawdę przynosiły rezultat. A żeby to się wydarzyło, trzeba zacząć <strong>wcześniej niż na sali warsztatowej.</strong> Trzeba zacząć od fundamentów, które niejako poprowadzą nas przez meandry warsztatowych przygód. </p>



<p>I z takim podejściem projektowałam ten program. Czyli warsztaty o prowadzeniu warsztatów analitycznych. </p>



<h3 class="wp-block-heading"><strong>Wszystko zaczęło się od webinaru &#8211; czyli dwa słowa o tym jak sprawdzić, czy mamy <em>flow</em></strong></h3>



<p><em>No dobra, to jak było w tym konkretnym przypadku &#8211; poniżej dwa słowa o całym przedsięwzięciu. Mam nadzieje, że ta historia będzie dla Ciebie ciekawa i inspirująca do wprowadzania zmian w Twoim w zespole. </em></p>



<p>Moje podejście jest takie, że zanim wejdę w dłuższą współpracę z konkretną osobą, to chcę najpierw sprawdzić jedną rzecz:</p>



<p>czy my w ogóle mamy <em>flow</em>, mityczny <em>przelot, </em>który sprawia, że chcesz z daną osobą spędzić więcej niż dwa dni. Czy jest energia. Czy nadajemy na podobnych falach. Czy to będzie wspólna praca, która naprawdę coś wniesie, czy raczej grzeczne spotkania, po których wszyscy będą uprzejmi, ale w środku każdy będzie myślał: <strong><em>nie, to nie jest to.</em></strong></p>



<p>I wbrew pozorom, to da się bardzo prosto sprawdzić.</p>



<p>Wystarczy po prostu zobaczyć drugą osobę w akcji. Posłuchać, jak prowadzi temat, jak myśli, jak układa rozmowę, jak reaguje na pytania. Jaką energię wnosi do grupy. I czy to jest coś, z czym Twój zespół będzie chciał być przez dłużej niż jedno spotkanie.</p>



<p>Właśnie tak zaczęła się moja historia z tym konkretnym planem rozwojowym. </p>



<p>Od mojej <em><a href="https://aswit.pl/produkt-archiwalny-od-chaosu-do-efektywnosci/">sesji analitycznej,</a></em> webinaru, na którym pojawiła się osoba, która przyszła z bardzo zdrowym podejściem: <em>posłucham, zobaczę, sprawdzę tą Sędkową;)</em>. </p>



<p>Czy ja pasuję <strong>do ich sposobu pracy.</strong> I czy ich zespół będzie chciał spędzić ze mną następne cztery miesiące.</p>



<p>Bo cztery miesiące to serio nie jest mało.<em> </em>To jest czas, w którym ludzie muszą chcieć ze sobą pracować, mieć do siebie zaufanie i mieć poczucie, że ta współpraca nie będzie kolejnym obowiązkiem, tylko realnym wsparciem.</p>



<h3 class="wp-block-heading"><br><br><strong>Zanim zaczęliśmy „robić rzeczy”, dopracowaliśmy model</strong></h3>



<p>Zanim w ogóle weszliśmy na salę warsztatową, ustaliliśmy bardzo konkretne cele. Ten plan rozwojowy nie powstał <strong><em>bo wypada</em></strong>, tylko wykuwał się na dedykowanych spotkaniach w gronie małej grupy roboczej, która miała jedno zadanie: ustalić kierunek i dopasować go do realnego kontekstu zespołu.</p>



<p>Od początku było jasne, że nie robimy jednego spotkania <em><strong>i do widzenia.</strong></em> Nie dlatego, że jedno szkolenie nie ma sensu, tylko dlatego, że ono daje głównie wiedzę, a my chcieliśmy zmiany zespołowego <em>way of working.</em></p>



<p>A prawdziwa nauka nie dzieje się na sali szkoleniowej. Ona zaczyna się dopiero wtedy, kiedy wracasz na projekt i próbujesz zastosować to, czego się nauczyłeś/aś… w świecie, który jest daleki od idealnego.</p>



<p>Bo wiecie możemy ćwiczyć techniki w laboratoryjnych warunkach (<em>i to jest bardzo dobry koncept)</em>, ale potem przychodzi codzienność: spotkanie się rozjeżdża, temat ucieka, ktoś mówi <em>to zależy,</em> a decyzje znowu nie chcą się przykleić do ściany. I dopiero wtedy wychodzi, czy umiemy pracować warsztatowo, czy tylko wiemy, jak to powinno wyglądać.</p>



<p>Ja jestem psychofanką checklist i schematów, ale jeszcze bardziej zależy mi na tym, żeby uczyć ludzi,<strong> myśleć.</strong> Bo nie ma jednego, uniewersalnego szablonu, który zadziała w każdej firmie i na każdym projekcie.<em>(Choć wielu próbuje wmówić, że tak jest- nie, nie jest kochani).</em> Są za to fundamenty, które jak są dobrze wylane to, to procentują na wielu różnych projektowych płaszczyznach. </p>



<p><strong>Dlatego ten plan był rozbity w czasie</strong>, żeby <strong><em>pomiędzy</em></strong> <em>(wg mnie to jest słowo klucz, <strong>POMIĘDZY</strong>. Naprawdę zachęcam Was do tego, żeby rozbijać warsztaty &#8211; nawet te dwudniowe np.: między pierwszym a drugim spotkaniem zaplanować tydzień przerwy, żeby ludzi trochę zmusić do popracowania z tym czego się nauczyli, wtedy kolejne spotkanie będzie DUŻO bardziej efektywne)</em><strong> </strong>spotkaniami był moment na test, potknięcie się, refleksję, powrót z pytaniami i korektę. I żeby rozwój naprawdę wydarzył się w boju, a nie tylko na szkoleniu.</p>



<h3 class="wp-block-heading"><br><br><strong>Pierwszy warsztat: PM + BA w jednym pokoju (czyli duet, który ma dowieźć projekt, a nie tylko przetrwa</strong>ć<br></h3>



<p>W ramach planu założyliśmy cztery dwudniowe warsztaty, które odbywały się raz w miesiącu, przez cztery kolejne miesiące. </p>



<p>To był rytm,  który dawał przestrzeń na życie <strong><em>pomiędzy</em></strong>. Dodatkowo między spotkaniami mieliśmy konsultacje on-line, na których odbijaliśmy myśli i weryfikowaliśmy czy nasze założenia warsztatowe mają pokrycie w realnym świecie. 🙂</p>



<p>Zaczęliśmy od pierwszego, wspólnego warsztatu na którym byli i Project Managerowie, i Analitycy. To było największe spotkanie, najliczniejsze i najbardziej intensywne, bo też w naturalny sposób miało być fundamentem pod całą resztę.</p>



<p>I przy takiej grupie nie ma miejsca na improwizację. Dlatego miałam wsparcie profesjonalnej facylitatorki, i psychoterapeutki Michaliny Kamińskiej z <a href="https://bliskoo.pl/">Bliskoo</a>, która wspierała mnie w utrzymaniu procesu warsztatowego oraz jego dynamikę. To wsparcie było ważne nie tylko organizacyjnie, ale też mentalnie, bo kiedy na sali jest dużo osób, to łatwo zgubić to, co najważniejsze: cel spotkania i jego kierunek.</p>



<p>Na tym pierwszym warsztacie zaczęliśmy od absolutnej podstawy, która moim zdaniem i tak jest wiecznie pomijana. </p>



<p>Czyli od samego konceptu warsztatów. Czym one w ogóle są. Po czym poznajesz, że warsztat jest dobry, a po czym, że jest tylko spotkaniem w przebraniu warsztatu. Co sprawia, że ludzie wychodzą z decyzją i efektem, a co sprawia, że wychodzą z poczuciem <em>no fajnie, fajnie ale co dalej? </em></p>



<p>Rozłożyliśmy sobie na czynniki cały proces warsztatowy. To, co dzieje się przed, w trakcie i po. Jak wygląda plan warsztatu, co trzeba dopiąć, jakie elementy są absolutnie krytyczne, żeby spotkanie miało strukturę i żeby można było po nim powiedzieć: <em>to było warte czasu</em> <em>i zachodu</em>.</p>



<p>Przechodziliśmy też konkretne typy warsztatów i to, jak PM i BA może z nich korzystać w swojej codziennej pracy, zwłaszcza tam, gdzie trzeba podejmować decyzje, ustalać kierunek i przestać <em>bujać się w mętnej wodzie.</em> Bo wiecie &#8211; w mętnej wodzie wiele można ukryć&#8230; szczególnie tych niekorzystnych dla projektu rzeczy. </p>



<p>Najwięcej czasu poświęciliśmy przygotowaniu warsztatów, to jest moment, który ludzi zaskakuje najbardziej: samo poprowadzenie warsztatu naprawdę rzadko jest największym wyzwaniem.</p>



<p>Najtrudniejsze jest to, co dzieje się wcześniej, kiedy trzeba zaprojektować spotkanie, przemyśleć cel, uczestników, role, oczekiwany efekt i sposób podejmowania decyzji. Ustalenie tych podstaw sprawia, że warsztat zaczyna działać. </p>



<p><strong>To co się dzieje NA WARSZTACIE jest pochodną wszystkich działań, które zrealizowaliśmy do daty warsztatu.</strong></p>



<p>No i oczywiście pojawił się temat, którego nie da się ominąć, kiedy w jednym pokoju siedzą PM-owie i BA, czyli gdzie jest granica między pracą PM i BA na warsztatach projektowych? </p>



<p>Rozmawialiśmy o odpowiedzialnościach, o różnych podejściach, i o tym, że nie ma jednego świętego grala, który rozwiązuje wszystkie projektowe problemy. Bardzo dużo czasu poświęciliśmy na komunikacji PMa i BA, o tym, że przed spotkaniem warto ustalić, kto trzyma ramy, kto pilnuje celu, kto zbiera ustalenia, kto <em>dociska</em> decyzje, kto łapie ryzyka, kto spisuje notatki a kto go podsumowuje. Kto zajmuje się zadaniami warsztatowymi, kto <em>pinguje </em>ludzi i zarządza tym, żeby ustalenia zostały dowiezione.</p>



<p>Właśnie dlatego ten pierwszy warsztat był tak ważny. Pokazywał, że tandem BA-PM to nie jest układ <em>każdy robi swoje.</em> To powinny być dwie osoby, które są w stanie pójść za sobą w ogień. Nie po to, żeby cierpieć piekielne katusze;) , tylko po to, żeby dowieźć, dowieźć rzeczy i <strong>pchać projekt do przodu.</strong> A przy okazji, żeby się po drodze nie pozabijać 😉</p>



<h3 class="wp-block-heading"><strong>Kolejne trzy spotkania: już tylko z analitykami biznesowo-systemowymi (i tu zaczyna się prawdziwa robota)</strong></h3>



<p>Po tym pierwszym, wspólnym warsztacie PM + BA, przyszły trzy kolejne spotkania, już stricte dla analityków biznesowo-systemowych. I to był bardzo świadomy wybór, bo kiedy raz ustalisz ramy współpracy w duecie BA-PM, możesz wejść w to, co w pracy analitycznej robi największą różnicę: w fundamenty, które potem <em>niosą</em> warsztaty.</p>



<p>Zaczęliśmy od procesów. Nie dlatego, że <em>procesy są modne</em> i dziś każdy <em>ogarnia procesy</em>, tylko dlatego, że akurat ta drużyna miała z procesami najwięcej do czynienia na co dzień. A ja bardzo lubię zaczynać od tematów, które dają najszybsze przełożenie na praktykę. Takie, które następnego dnia można wykorzystać w pracy, a nie odłożyć do szuflady <em>na kiedyś tam&#8230; </em></p>



<p>I tu jest rzecz, którą powtarzam do znudzenia: <strong>nie ma dobrych warsztatów analitycznych bez dobrych fundamentów analitycznych. </strong>Amen. Kropka. Dziękuję za uwagę. </p>



<p>Sama facylitacja, nawet bardzo elegancka, uporządkowana, <em>poprawna książkowo, </em>&#8211; nie zrobi za analityczkę /analityka tej pracy, która dzieje się pod spodem. Bo warsztat analityczny to nie jest <em>tylko</em> prowadzenie rozmowy. To jest umiejętność wychwytywania sensu, zależności, konsekwencji, luk, wyjątków i tego, co nie zostało powiedziane, ale już zaczyna psuć przyszłe akcje projektowe.</p>



<p>Dlatego te trzy spotkania miały bardzo konkretny cel: pokazać, jak analityczne myślenie wspiera prowadzenie warsztatu tak, żeby spotkanie kończyło się UŻYTECZNYMI ARTEFAKTAMI, które REALNIE działają.</p>



<p></p>



<h3 class="wp-block-heading"><strong>Warsztat procesowy: czyli kiedy proces przestaje być rysunkiem, a staje się narzędziem</strong></h3>



<p>Na warsztacie procesowym zaczęliśmy od podstaw, ale nie <em>akademickiego wykładu</em> , tylko: <strong>dlaczego</strong> procesy są tak ważne w analizie biznesowo-systemowej i na jakie pytania te procesy nam odpowiadają. </p>



<p>Bo kiedy analityczka albo analityk rozumie, <strong>po co</strong> proces istnieje i co ma nam pokazać, to nagle zupełnie inaczej prowadzi rozmowę z interesariuszami.</p>



<p>I co jest najfajniejsze w procesach? Że one podpowiadają wiele scenariuszy warsztatowych.</p>



<p>Możesz skupić się na głównym flow, czyli na <em>happy pathie</em>, jeśli potrzebujesz szybkiego wspólnego zrozumienia i ustalenia podstaw. </p>



<p>Możesz wejść w ścieżki alternatywne, jeśli wiesz, że to właśnie tam organizacja traci czas, pieniądze albo cierpliwość. </p>



<p>Możesz rozmawiać o obiektach, które z procesu wychodzą, dokumentach, decyzjach, danych, statusach, bo one często są prawdziwym źródłem problemów, a nie same kroki procesu.</p>



<p>Możesz wreszcie porozmawiać o tym, kto bierze udział w procesie i jak rozkłada się odpowiedzialność, bo czasem największa luka nie tkwi w procedurze, tylko w tym, że <em>wszyscy myślą, że robi to ktoś inny.</em></p>



<p>I to było właśnie bardzo ważne otwierające spotkanie z analitykami: uświadomienie sobie, jak znajomość analitycznych podstaw pomaga w prowadzeniu warsztatów. Bo nagle przestajesz improwizować. Zaczynasz prowadzić rozmowę z planem, z intencją i z konkretnym efektem w głowie.</p>



<p>Oczywiście pracowaliśmy na realnych case study, bo ja nie wierzę w warsztaty odklejone od życia. Jeśli coś ma wejść w praktykę, to musi być ćwiczyć na przykładach, który ma sens, a nie na zadaniach z kosmosu, gdzie wszystko jest czyste, logiczne i działa 😉 &#8211; <em>w takich układach prawdopodobnie nie potrzebujemy pracy analitycznej 😉 </em></p>



<p></p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>Warsztaty o wymaganiach: dwa spotkania o tym, jak „obejrzeć system z każdej strony”</strong></h2>



<p>Po procesach przyszły dwa kolejne spotkania, w których skupiliśmy się już na warsztatach pozyskujących wymagania na system. I to była ta część programu, na którą bardzo czekałam, bo tutaj naprawdę wychodzi na wierzch to, co w analizie jest najcenniejsze: umiejętność patrzenia na rozwiązanie szerzej niż tylko przez jeden schemat.</p>



<p>Na naszym rynku analitycznym często uczymy się analizy tak, jakby istniała <strong>jedna główna droga. </strong>Jedna <em>prawidłowa</em> perspektywa, którą trzeba opanować i potem konsekwentnie stosować. Raz uczymy się procesów, raz przypadków użycia, raz design thinkingu, raz integracji, event stormingu a raz danych… i to wszystko są dobre rzeczy. </p>



<p>Problem zaczyna się wtedy, kiedy my się do tych perspektyw <strong><em>przyklejamy</em></strong>. Jakby system dało się zrozumieć jednym narzędziem, jednym modelem albo jednym typem warsztatu. (<em>spoiler alert &#8211; no nie da się;))</em></p>



<p><strong>A system nie jest płaski. I ja bardzo chciałam, żeby to mocno wybrzmiało na tych dwóch spotkaniach.</strong></p>



<p>Ja lubię myśleć o systemie jak o fizycznym obiekcie. Lubię wyobrażać sobie, że jestem w ciemnym pomieszczeniu i na środku tego pomieszczenia stoi mój system jako jakiś obiekt. Mam latarkę. Świecę na jeden fragment i widzę <strong>kawałek</strong>: tu jest jakaś krawędź, tu wystaje jakiś element, tu jest coś wklęsłego. </p>



<p>Tylko że jeśli będę świecić ciągle w to samo miejsce, to mogę tam stać do jutra i nadal nie będę wiedzieć, jak to pudełko wygląda w całości. Żeby zrozumieć system, muszę zacząć go obracać. Zmieniać kąt patrzenia. Oświetlać różne fragmenty. Składać sobie w głowie pełen obraz.</p>



<p><strong>I właśnie to robiliśmy na tych dwóch spotkaniach. Pokazywaliśmy sobie, jak patrzeć na system pod różnymi kątami i jak z tego wynikają zupełnie inne warsztaty, zupełnie inne pytania i zupełnie inne rezultaty.</strong></p>



<p>Bo kiedy patrzysz na system <strong><em>behawioralnie</em></strong>, to interesuje Cię to, jak użytkownik przechodzi przez konkretną ścieżkę. Jak wypełnia formularz zgłoszeniowy. Co widzi najpierw, co kliknie, co może <strong>zrobić</strong> źle, gdzie utknie, co mu wyskoczy jako błąd. To jest perspektywa o tym, jak użytkownik korzysta z rozwiązania i jakie kroki mają sens, żeby ten przepływ był logiczny, spójny i nie generował frustracji.</p>



<p>Kiedy patrzysz na system <strong><em>strukturalnie</em></strong>, to zaczynasz zadawać zupełnie inne pytania. Już nie o to, <em>co klikamy,</em> tylko: co my w ogóle zbieramy? Jakie dane są na formularzu? Jakie mają typy danych, formaty, ograniczenia? Które pola są obowiązkowe, które opcjonalne, które wynikają z innych? Jakie obiekty i zależności kryją się pod spodem? Gdzie my te dane mamy przechowywać, w jakiej formie etc. </p>



<p>Kiedy patrzysz na system <strong><em>dynamicznie</em></strong>, to wchodzisz w temat, który uwielbiam, bo jest często pomijany: <strong>stany</strong>. W jakich stanach może wystąpić obiekt? Co oznacza „utworzony”, „wysłany”, „weryfikowany”, „odrzucony”, „zaakceptowany”? Co się dzieje, kiedy użytkownik cofnie akcję? Co się dzieje, kiedy system nie dostanie odpowiedzi z integracji? To jest perspektywa, która bardzo szybko pokazuje, czy my naprawdę rozumiemy, co budujemy, czy tylko opisujemy szczęśliwy scenariusz i udajemy, że n<em>ormalne życie</em> nie istnieje.</p>



<p>Kiedy patrzysz na system <strong><em>kontrolnie</em></strong>, to zaczynasz myśleć o regułach, warunkach i decyzjach. Co musi być spełnione, żeby przejść dalej? Na bazie jakich reguł biznesowych mamy działać? Co się dzieje, jeśli warunek nie jest spełniony? Jakie warianty musimy obsłużyć? I tu nagle świetnie wchodzi praca z tabelą decyzyjną, nie jako <em>narzędzie dla analitycznych nerdów,</em> tylko jako sposób na uporządkowanie logiki tak, żeby później nie odkrywać jej przypadkiem w trakcie testów albo, co gorsza, na produkcji.</p>



<p>I teraz najważniejsze: każda z tych perspektyw oznacza trochę inny typ warsztatu. Inne przygotowanie. Inne pytania. Inny rezultat.</p>



<p>Inaczej poprowadzisz spotkanie, kiedy chcesz przejść z użytkownikiem krok po kroku przez formularz i zrozumieć jego ścieżkę. Inaczej, kiedy Twoim celem jest ustalenie struktury danych i ich walidacji. Jeszcze inaczej, kiedy chcesz przeanalizować stany i przejścia. Inaczej, kiedy masz makiety i możesz odnieść rozmowę do konkretu, pokazując ekran i pytając: c<em>o ma się stać tutaj? </em>A jeszcze inaczej, kiedy wchodzisz w reguły biznesowe i musisz wypracować wspólne rozumienie wariantów.</p>



<p>I to był dla mnie klucz tych dwóch spotkań: pokazanie, że warsztat o wymaganiach nie jest jeden. Że <em>pozyskiwanie wymagań</em> to jest serio gruba rzecz. To jest zestaw perspektyw, które można świadomie dobierać do problemu, który akurat rozwiązujesz.</p>



<p>Oczywiście nie uciekaliśmy od teorii, bo bez fundamentów człowiek zaczyna improwizować. Ale ta teoria nie była po to, <em>żeby mądrze brzmiała.</em> Ona była po to, żebyśmy zaraz mogli wziąć ją na stół i przełożyć na realną pracę. </p>



<h3 class="wp-block-heading"><br><br><strong>Co robię, żeby ludzie nie zasnęli (i żeby warsztat dowiózł, nawet kiedy energia siada)</strong><br></h3>



<p>Nie chwaląc się 😉 chciałam tu napisać, że mam dużą świadomość tego, że warsztat to nie jest tylko treść i merytoryka.</p>



<p>To jest proces i ludzie. Ich energia, tempo, koncentracja, momenty zwątpienia, momenty <em>nie wiem, AHA</em>, <em>już za dużo,</em> d<em>obra, to brzmi mądrze, ale jak ja mam to zastosować jutro?</em>.</p>



<p>I jeśli ktoś prowadzi warsztat tak, jakby na sali siedziały wyłącznie idealnie skupione osoby z idealnym poziomem energii, to zwykle kończy się to tak samo: po czterdziestu minutach zaczyna się odpływ, po godzinie wszyscy już chcą tylko jednego, żeby to się skończyło.</p>



<p>Dlatego bardzo stawiam na uważność. Obserwuję ludzi. Widzę, kiedy grupa ma flow, a kiedy zaczyna się kryzysowy moment: spadek tempa, spadek uwagi, przeciążenie albo zwykłe zmęczenie. </p>



<p>I wtedy nie cisnę <em>bo agenda t</em>ylko pracuję z tym, co mam na sali. Robimy przerwy, kiedy one naprawdę mają sens. Zmieniam format pracy, kiedy widzę, że grupa potrzebuje innego bodźca. I nie mam w tym żadnego heroizmu,  po prostu wiem, że inaczej ta energia się nie utrzyma.</p>



<p>Czasem najlepszą rzeczą, jaką można zrobić, jest dać ludziom chwilę pracy indywidualnej, żeby każdy mógł spokojnie przemyśleć temat i nie schować się za kimś w grupie. </p>



<p>A czasem dokładnie odwrotnie: trzeba ludzi wrzucić w pary, żeby myśli zaczęły się odbijać i żeby pojawił się <em>ruch</em>. </p>



<p>Są momenty, kiedy grupa jest idealna do pracy zespołowej, bo działa mądrość kolektywna i ludzie zaczynają budować wspólne rozumienie. Ale są też takie, kiedy praca w grupach robi jedną rzecz: pozwala <em>przeczekać</em> temat, bo <em>zawsze</em> znajdzie się ktoś, kto pociągnie, a reszta się pod niego podłączy. I to są niuanse, których nie widać w planie warsztatu na papierze. To widać dopiero wtedy, kiedy naprawdę prowadzisz ludzi przez proces.</p>



<p>Lubię też miękkie sprawdzanie wiedzy. Nie <em>odpytywania</em> ludzi, tylko lekkie testowanie: czy to, o czym rozmawialiśmy, naprawdę zaczyna <em>osadzać się</em> w głowie. Czy ludzie umieją z tego skorzystać. Czy to nie zostało tylko na poziomie <em>brzmi sensownie</em>. I to bardzo fajnie działało w tym programie, bo z każdym kolejnym spotkaniem grupa była coraz bardziej świadoma, coraz bardziej konkretna, coraz szybciej łapała konstrukty i coraz lepiej umiała je przerabiać na realne sytuacje.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Konsultacje &#8211; jako ważne uzupełnienie programu. </h3>



<p>Ogromną wartością tego planu rozwojowego było też to, że pomiędzy spotkaniami mieliśmy konsultacje. Czyli spotkania, które trzymały ciągłość procesu rozwojowego i pozwalały utrzymać temat w grze. Na jednej z takich konsultacji rozmawialiśmy sobie o <strong>planowaniu analizy, </strong> jak w ogóle do tego podejść, co warto ustalić na start, co jest fundamentem, zanim w ogóle zaczniemy prowadzić warsztaty i zbierać wymagania. I to było dokładnie takie spotkanie, które czasem wygląda jak <em>dwie godzinki rozmowy,</em> a potem nagle okazuje się, że komuś przestawia sposób myślenia o pracy w projekcie.</p>



<p>Na innych konsultacjach rozmawialiśmy o narzędziach i o tym, jak pracować z kartami Pip Decks, których używam. Nie po to, żeby mieć f<em>ajny gadżet na warsztatach,</em> tylko po to, żeby wspierać kreatywność, strukturę rozmowy i pracę na konkretnych formatach. A na kolejnych wracaliśmy do zadania domowego i przechodziliśmy przez to, jak uczestnicy mierzyli się z zadaniami w praktyce: gdzie było łatwo, gdzie było trudno, co zadziałało, co się rozjechało i co z tego wynika.</p>



<p>I to jest dokładnie ten element, który sprawia, że program rozwojowy działa inaczej niż klasyczne szkolenie. Bo wiedza nie zostaje w sali. Ona idzie z ludźmi na projekt, wraca w pytaniach, potyka się o rzeczywistość, a potem jest poprawiana i wzmacniana. </p>



<p>A to, moim zdaniem, jest jedyny sposób, żeby naprawdę uczyć się warsztatów analitycznych: nie <em>ładnie</em> tylko skutecznie.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Na koniec</h3>



<p>To był naprawdę wspaniały czas i serio się cieszę, że udało mi się poprowadzić ten program w takiej formie. Bo to była praca, po której nie zostaje tylko <em>fajnie było</em>, ale zostają konkretne rzeczy w głowie i w rękach,  takie, które potem wracają na projektach i robią robotę.</p>



<p>Na końcu zawsze pytam uczestników: co z Wami zostaje? Z czym wychodzicie? I uwielbiam ten moment, bo wtedy widać czarno na białym, że to nie były tylko <em>warsztaty o warsztatach. </em></p>



<p>Padło mnóstwo trafnych obserwacji,  od tych najbardziej prozaicznych, typu: </p>



<p><em>„kurczę, przypomniało mi się, że rysowanie ma sens”</em> i że spotkania, na których wizualizujemy rzeczy, przynoszą po prostu lepsze rezultaty… </p>



<p>przez takie, które brzmią jak mała rewolucja: <em>„nie zdawałem sobie sprawy, jak dużo rzeczy trzeba przygotować przed spotkaniem, żeby ono w ogóle miało prawo się udać”.</em> </p>



<p>Były też refleksje o tym, że na trudniejszych warsztatach potrzebujemy <em>sojuszników</em>, bo czasem naprawdę nie chodzi o to, żeby być najmądrzejszym w pokoju, <strong>tylko żeby nie być w nim samemu.</strong> </p>



<p>Dla mnie to są dokładnie te zdania, które pokazują, że program rozwojowy ma sens. Bo jeśli po czterech miesiącach ludzie zaczynają widzieć więcej, planować mądrzej, prowadzić spotkania spokojniej i świadomie budować rezultat, a <em>nie tylko odbębniać warsztat</em>, to znaczy, że wydarzyło się coś ważnego.</p>



<p>Jeśli czujesz, że w Twoim zespole też przydałoby się mniej spotkaniozy, a więcej warsztatów, które naprawdę dowożą to odezwij się. Tutaj podrzucam link i możemy sprawdzić, czy to jest dobry kierunek dla Was.</p>



<div class="wp-block-buttons is-layout-flex wp-block-buttons-is-layout-flex">
<div class="wp-block-button" id="/dla-firm/-oferta-dla-firm"><a class="wp-block-button__link has-white-color has-text-color has-background has-link-color wp-element-button" href="/dla-firm/#oferta-dla-firm" style="background-color:#692eb8">Sprawdź czy to dla Ciebie</a></div>
</div>



<p></p>
<p>Artykuł <a href="https://aswit.pl/warsztaty-o-prowadzeniu-warsztatow/">Program rozwojowy,  czyli o tym dlaczego warto spotkać się więcej niż jeden raz.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://aswit.pl">Anna Sędek - ASwIT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dlaczego każda osoba pracująca w projekcie powinna być OWCĄ?</title>
		<link>https://aswit.pl/dlaczego-kazda-osoba-pracujaca-w-projekcie-powinna-byc-owca/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Sedek]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 10 Dec 2025 12:18:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[jestem dumna z]]></category>
		<category><![CDATA[warsztaty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://aswit.pl/?p=681</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czasem patrzymy na projekt i myślimy: jak to możliwe, że tu wszystko tak płynnie działa? Zero dramatów, zero nieporozumień, zero debat o mglistych priorytetach. Odpowiedź bywa prosta - w zespole jest OWCA! </p>
<p>Artykuł <a href="https://aswit.pl/dlaczego-kazda-osoba-pracujaca-w-projekcie-powinna-byc-owca/">Dlaczego każda osoba pracująca w projekcie powinna być OWCĄ?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://aswit.pl">Anna Sędek - ASwIT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<h3 class="wp-block-heading">Wspólny mianownik dobrych projektów&#8230;</h3>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<p>Zastanawialiście się kiedyś nad tym, dlaczego pewne projekty, inicjatywy, przedsięwzięcia po prostu… idą? Bez przygód. Bez spektakularnych akcji. Bez dram.Bez niekończących się dyskusji o rzeczach, które niby są ważne, ale nikt nie potrafi powiedzieć dlaczego.</p>



<p>Ja mam pewną obserwację i im więcej lat pracuję w analizie biznesowo-systemowej, tym bardziej jestem jej pewna.</p>



<p>Te wszystkie magiczne przypadki mają <strong>jeden wspólny mianownik</strong>.</p>



<p>W każdym z tych projektów były <strong>OWCE</strong>.&nbsp;</p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">Ale! zanim zaczniecie rekrutacje na podhalańskich łąkach, to powiem dwa słowa kim jest OWCA.</h3>



<p><strong>OWCA</strong> to: <strong>O</strong>soba <strong>W</strong>ykonująca <strong>C</strong>zynności <strong>A</strong>nalityczne 😉&nbsp;</p>



<p><strong>OWCA</strong> to ktoś kto, potrafi spojrzeć na proces z boku, ułożyć chaos, zadawać pytania, wyciągać wnioski, podejmować decyzje, łączyć fakty i nie biegać z pustymi taczkami. OWCA</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>rozwiązuje nietrywialne problemy.</li>



<li>podejmuje śmiałe decyzje.</li>



<li>przekazuje wiedzę.</li>



<li>tworzy procedury i polityki,&nbsp;</li>



<li>uczestniczy w projektach,&nbsp;</li>



<li>kreuje nowe pomysły,&nbsp;</li>



<li>planuje rzeczy z głową,&nbsp;</li>



<li>zarządza sobą w czasie,&nbsp;</li>



<li>inspiruje innych.</li>
</ol>



<p></p>



<p><strong>OWCA</strong> wizualizuje tak, że jeden rysunek zastępuje tysiąc słów i potrafi wyłuskać to, co najważniejsze. I wbrew powszechnej opinii: <strong>OWCĄ nie powinien być tylko analityk.</strong></p>



<p>Owca to powinna być każda osoba, która w jakikolwiek sposób pracuje w projekcie.</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>Ekspert/ka dziedzinowa.</li>



<li>Tester/ka.</li>



<li>Programista/Programistka.</li>



<li>Product Owner/ka.</li>



<li>Koordynator/ka.</li>



<li>…</li>
</ol>



<p>Bo to nie jest kwestia roli. To jest kwestia sposobu myślenia. Czegoś, co porządkuje rzeczywistość projektową i pozwala podejmować decyzje, które mają sens.To właśnie OWCE sprawiają, że projekty płyną ciągle do przodu, mimo burz, niespokojnych wód i zmiennych wiatrów.&nbsp;</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img fetchpriority="high" decoding="async" width="1024" height="576" src="https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/1.1-Warsztaty_-Sekcja-otwierajaca-1024x576.jpg" alt="" class="wp-image-1972" srcset="https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/1.1-Warsztaty_-Sekcja-otwierajaca-1024x576.jpg 1024w, https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/1.1-Warsztaty_-Sekcja-otwierajaca-300x169.jpg 300w, https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/1.1-Warsztaty_-Sekcja-otwierajaca-768x432.jpg 768w, https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/1.1-Warsztaty_-Sekcja-otwierajaca-1536x864.jpg 1536w, https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/1.1-Warsztaty_-Sekcja-otwierajaca-600x338.jpg 600w, https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/1.1-Warsztaty_-Sekcja-otwierajaca.jpg 1600w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p></p>



<p><strong>I właśnie dlatego z ogromną dumą wracam do warsztatów, które niedawno przeprowadziłam</strong> takich, które przypomniały mi, dlaczego tak bardzo wierzę w rozwijanie analitycznego myślenia u ludzi spoza świata Analizy IT.</p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">Jak zaczęła się ta historia &#8211; czyli świadome liderki w akcji</h3>



<p>Trigerem do planowania warsztatów były dwie menedżerki. Ale nie takie „odhaczające szkolenia”. To były liderki, które naprawdę <strong>rozumiały potrzebę</strong>.</p>



<p><br>Wiedziały, że ich <strong>Eksperci Dziedzinowi</strong> wchodzą w niełatwe projekty &#8211; pełni wiedzy operacyjnej, ale bez narzędzi, które pozwalałyby im tę wiedzę przekładać na projektowy porządek. Wiedziały, że <strong>analityczne kompetencje są im potrzebne </strong>do tego, żeby dowieźć stawiane zespołom cele. Bo najlepsze pomysły rodzą się <strong>POMIĘDZY</strong> wiedzą ekspercką/domenową a myśleniem analitycznym.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" width="1024" height="576" src="https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/1.2-Najlepsze-rozwiazania--1024x576.png" alt="" class="wp-image-1980" srcset="https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/1.2-Najlepsze-rozwiazania--1024x576.png 1024w, https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/1.2-Najlepsze-rozwiazania--300x169.png 300w, https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/1.2-Najlepsze-rozwiazania--768x432.png 768w, https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/1.2-Najlepsze-rozwiazania--1536x864.png 1536w, https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/1.2-Najlepsze-rozwiazania--600x338.png 600w, https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/1.2-Najlepsze-rozwiazania-.png 1920w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p>I co zrobiły?</p>



<p>Postanowiły zapewnić swoim&nbsp; ludziom <strong>realny, wartościowy prezent: ROZWÓJ</strong>. Zgłosiły się do mnie z pytaniem:</p>



<p><em>„Czy mogłabyś przygotować warsztaty, które dadzą im narzędzia, perspektywę i trochę inny sposób myślenia o projektach?”</em></p>



<p>Pewnie, że mogłam. Ale zanim siadłam do projektowania warsztatu, potrzebowałam dokładniej zrozumieć ich świat.</p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading"><strong>Ustalanie ram warsztatu &#8211; od czego zawsze zaczynam</strong></h3>



<p>Zadałam więc kilka ważnych pytań:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>Kim są te osoby, jakie mają mocne i słabe strony?&nbsp;</li>



<li>Czym na co dzień się zajmują?</li>



<li>Gdzie mają trudności?</li>



<li>Jak wyglądają ich procesy?</li>



<li>Jak działają w projektach?</li>



<li>Z kim najczęściej współpracują?</li>



<li>Jaki jest ich udział w projektach? co konkretnie robią?
<ol class="wp-block-list">
<li><em>Czy biorą udział w warsztatach, przygotowują wsady pod pod analizy? biorą udział w testach? a może coś jeszcze innego?&nbsp;</em></li>
</ol>
</li>



<li>Z czym wracają ze spotkań?</li>



<li>Z czego wynika największa frustracja?</li>



<li>Jak podejmują decyzje?</li>
</ol>



<p>Te rozmowy były CUDOWNE.</p>



<p>Właśnie dzięki nim mogłam zaprojektować warsztat, który nie był zbiorem losowych technik, ale <strong>odpowiedzią na realne potrzeby zespołu</strong>.</p>



<p></p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">Moja pierwsza wersja&nbsp; i pierwszy feedback</h3>



<p>Stworzyłam agendę. Podzieliłam ją na moduły. Pokazałam, jakie efekty chcę osiągnąć i dlaczego akurat takie.Wysłałam do menedżerek i poprosiłam o szczery feedback.</p>



<p>Dostałam go,&nbsp; bardzo konkretny, bardzo dopasowany do ich kontekstu.</p>



<p><em>„Tutaj zmień kolejność, tutaj zwróć szczególną uwagę na…, tu skróć, tu rozwiń.”</em></p>



<p>Tak wygląda IDEALNA współpraca ze świadomymi liderami/liderkai. Nie: <em>„zrób szkolenie i daj certyfikat”. </em>Tylko: „<em>sprawmy, żeby ich praca była łatwiejsza, mądrzejsza i lepiej poukładana”.</em></p>



<p></p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">Spektrum postaw,&nbsp; czyli praca z nie-analitykami w praktyce</h3>



<p>Kiedy prowadzę warsztaty dla analityków, wiem <strong>mniej więcej (czasami mniej niż więcej;)) </strong>, jaką mam przed sobą grupę. W większości wypadków to:&nbsp;</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>Ludzie, którzy lubią drążyć.</li>



<li>Ludzie, którzy lubią struktury.</li>



<li>Ludzie, którzy przychodzą z założeniem: „przyjmę to, przetestuję, zobaczę”.</li>
</ol>



<p>Ale kiedy pracuję z osobami spoza naszego analitycznego IT świata, pojawia się <strong>całe spektrum postaw</strong>, które muszę uwzględnić, planując dynamikę zajęć.</p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h4 class="wp-block-heading"><strong>Kto może pojawić się na sali?</strong></h4>



<ol class="wp-block-list">
<li><strong>Naturszczycy</strong>, osoby, które robią analizę intuicyjnie, ale nigdy nie nazwały tego analizą.<br></li>



<li><strong>Sceptycy</strong>, „czy to nie jest przypadkiem jakieś miękki pierdololo?”<br></li>



<li><strong>Podśmiechiwacze</strong>,  lubią żartem ukryć dystans i niechęć do tematu.<br></li>



<li><strong>Cisi obserwatorzy</strong>, najpierw patrzą, potem działają.<br></li>



<li><strong>Entuzjaści</strong>,  przyszli z ciekawością, działają z zaangażowaniem.<br></li>
</ol>



<p>Planując ten warsztat cały czas o tym pamiętałam, bo mały błąd mógłby mi położyć całe spotkanie (na szczęście to się nie wydarzyło;))</p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">Format, dynamika</h3>



<p>Bardzo lubię pracować na formatach (mam wrażenie, że często zapominamy o tym, że np.: możemy ludzi na warsztatach podzielić na mniejsze grupy, połączyć w pary, pozwolić im pracować samodzielnie, to naprawdę przynosi bardzo dobre efekty &#8211; o ile wiemy jak z tym pracować)</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>Z pracy indywidualnej korzystam wtedy kiedy chcę, żeby każdy dotknął tematu we własnym zakresie &#8211; <em>ważne szczególnie wtedy gdy na sali mamy osoby, które lubią się zasłonić za kimś,</em></li>



<li>Z pracy w prach korzystam wtedy kiedy warto odbić myśli od drugiej osoby i skonfronować perspektywy.&nbsp;</li>



<li>Praca w grupach jest świetna,&nbsp; kiedy chcemy skorzystać z wiedzy kolektywnej,</li>
</ol>



<p>A dyskusja &#8211; kiedy budujemy wspólne rozumienie.</p>



<p>Nie ma jednego formatu idealnego.Jest <strong>różnicowanie</strong>, dopasowanie i świadome prowadzenie. To jest ta część prowadzenia warsztatów, która nie jest jakimś wielkim WOW, ALE&nbsp; która decyduje o tym, czy warsztaty mają sens.</p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h2 class="wp-block-heading">No dobra, to czego tak w zasadzie się uczyliśmy?&nbsp;</h2>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">Poznawaliśmy techniki pomocne w podejmowaniu decyzji&nbsp;</h3>



<p>Zanim weszliśmy w techniki, zaczęliśmy od pytania:</p>



<p><strong>Po co Ekspertowi umiejętność podejmowania decyzji?</strong></p>



<p>Bo Ekspert, będący OWCĄ to często ta osoba, która powinna:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>widzieć konsekwencje, które innym umykają,</li>



<li>potrafić wybrać spośród kilku złych opcji tę najmniej szkodliwą 😉&nbsp;</li>



<li>ropoznać, kiedy wstrzymać się od działań… też jest decyzja,</li>



<li>nie panikuje, kiedy trzeba wybrać szybko.</li>
</ol>



<p>Dlatego ćwiczyliśmy konkretne techniki:</p>



<p>1. <strong>Pytania kartezjańskie</strong>,&nbsp; cztery kąty patrzenia na każdy wybór.</p>



<p>2. <strong>Czteropolówki</strong>, decyzje na dwóch przeciętnych kryteriach.</p>



<p>3. <strong>Decyzje na wielu kryteriach</strong>,&nbsp; w jaki sposób unikać uproszczeń i fałszywych wyborów.</p>



<p>Tu było mnóstwo pracy warsztatowej&nbsp; i sporo śmiechu, bo nagle okazało się, że decyzje „trudne” stają się znośne, kiedy tylko damy im strukturę.</p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">Myślenie procesowe</h3>



<p>Tutaj również zaczęliśmy od <em>po co?. </em>Dlaczego Ekspert/ka powinna myśleć procesowo?</p>



<p>Bo dzięki takiemu podejściu:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>Poprawiając swój kawałek procesu, widzi jakie konsekwencje to niesie w innych obszarach,</li>



<li>Patrzy szeroko na organizacje i stawiane jej cele,</li>



<li>Upraszcza, zamiast tworzyć kolejne, nieutrzymywalne workaroundy,</li>



<li>Nie tworzy suboptymalizacji, które może pomogą <em>U NAS, </em>ale zaszkodzą drużynie za nami 😉&nbsp;</li>
</ol>



<p>Pokazywałam, że pracujemy w <strong>ekosystemie procesowym</strong>, nie w silosach. Rysowaliśmy mapę procesu. Szukaliśmy gapów,, marnotrawstwa, niejasności. Był to moment, w którym uczestnicy nagle zobaczyli, że:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>myślenie procesami nie jest takie trywialne jakby mogło się wydawać na pierwszy rzut oka i naprawdę trzeba temu poświęcić chwilę czasu i uwagi.&nbsp;</li>



<li>myślenie procesami rzuca inną, bardziej usystematyzowaną,&nbsp; perspektywę na ich codzienne działania.&nbsp;</li>



<li></li>
</ol>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">Myślenie wizualne</h3>



<p>Tutaj pokazywaliśmy sobie, jak można pomóc sobie po prostu wizualizując myśli, jak bardzo to pomaga w codziennej pracy eksperta:&nbsp;</p>



<p>Bo:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>wizualizacja skraca dyskusje,</li>



<li>eliminuje nieporozumienia,</li>



<li>pozwala szybko zidentyfikować problem,</li>



<li>daje punkt odniesienia,</li>



<li>buduje wspólne rozumienie.<br></li>
</ol>



<p>Układaliśmy graficzne reprezentacje procesów. Rysowaliśmy zależności w impact mappingu, to było naprawdę wartościowe ćwiczenie, bo nagle okazało się, że każdy na coś patrzy inaczej, i dopiero wspólna wizualizacja daje pełny obraz.</p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">Kreowanie pomysłów z techniką Reverse Brainstorming</h3>



<p>Tutaj używaliśmy techniki, która jest genialna w swojej przewrotności: <strong>reverse brainstorming</strong>.</p>



<p>Najpierw zapytaliśmy: <em>„Co możemy zrobić, żeby ten proces na pewno się NIE udał?”</em></p>



<p>I posypały się odpowiedzi. A potem je odwróciliśmy.</p>



<p>I nagle z negatywów zrobiły się pozytywne pomysły, ulepszenia, inspiracje.</p>



<p><strong>To była świetna praca, bo pokazała, jak kreatywni potrafią być eksperci dziedzinowi, kiedy ktoś wreszcie daje im przestrzeń i narzędzia do pracy 🙂&nbsp;</strong></p>



<p></p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">Atmosfera, która sprzyja nauce</h3>



<p>Zbliżając się powoli do końca to myślę, że warto jeszcze powiedzieć o atmosferze tego warsztatu. Udało nam się wspólnie stworzyć przestrzeń, w której:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>można zadać każde pytanie,</li>



<li>można się pomylić,</li>



<li>można myśleć na głos,<br></li>
</ol>



<p>A dodatkowo atmosferę odciętą od codziennych problemów.Lekką, ale nie infantylną.Praktyczną, ale nie sztywną.</p>



<p>To miejsce, w którym naprawdę da się <strong>rozwijać kompetencje analityczne bez poczucia presji</strong>.</p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">Z czego jestem dumna?</h3>



<p>Jestem dumna z całego warsztatu,&nbsp; ale najbardziej z trzech rzeczy:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li><strong>Że mam możliwość współpracowania ze świadomymi liderkami</strong>, które wiedziały, że rozwój Ekspertów i dodania im OWCZYCH 😉 umiejętności w zespole to inwestycja, nie koszt.</li>



<li><strong>Z odwagi uczestników</strong>, którzy przyszli z różnymi postawami, a wyszli z poczuciem, że to wszystko miało sens.</li>



<li><strong>Z efektów</strong>, które były widoczne po kilku godzinach,&nbsp; z nowych przemyśleń, nowych narzędzi, nowych pomysłów.</li>
</ol>



<p>Bo prawda jest taka, że OWCĄ może być każdy. OWCA&nbsp; to sposób myślenia.</p>



<p>I gdyby więcej osób w projektach myślało jak OWCE …projekty byłyby nie tylko łatwiejsze, ale zwyczajnie lepsze.</p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">Opinie po warsztacie:</h3>



<p>Ankieta była anonimowa- więc nie mam imion i nazwisk osób 🙂 Po warsztatach daję taką ankietę <em>na gorąco, </em>żeby każdy mógł powiedzieć co tak naprawdę myśli 😉 </p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p><em>“świetne przygotowanie szkolenia i zagadnień, cudowna atmosfera i energia prowadzącej”&nbsp;</em></p>



<p><em>“Bardzo kompetentna prowadząca, &#8222;ludzko&#8221; mówiła, przekazywała bardzo fajne i przydatne treści. Podobało mi się to”</em></p>



<p><em>“Chyba pierwszy raz prowadząca opowiadała o swoich potknięciach &#8211; co uważam, że było super bo przez to jeszcze bardziej zbliża się do słuchaczy :)”</em></p>



<p><em>“Warsztaty uświadomiły mi ile w życiu codziennym (prywatnym i zawodowym) wykorzystuję różnych technik analitycznych.&nbsp; Teraz mając większą wiedzę będę mógł je jeszcze lepiej wykorzystywać. Kolejny raz się przekonuję, że warto być otwartym na różne strategie, opcje, podejścia&nbsp; nawet te które na początku wydają się niedorzeczne. Dziękuję Ci za otwartość i stworzenie przestrzeni na własne spostrzeżenia i luz.”</em></p>



<p><em>“Ania serdecznie podziękowania za super warsztat. Prócz samej wiedzy merytorycznej super były ćwiczenia praktyczne. Do tego pokazałaś nam jak to wygląda u nas w organizacji całe planowanie i projektowanie co też jest cenne. No i oczywiście bardzo mocno zarażasz optymizmem i chęcią rozwoju osobistego. Dzięki bardzo i oby więcej takich warsztatów z Tobą, a przede wszystkim projektów z Tobą :)”</em></p>
</blockquote>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p></p>
</blockquote>





<p></p>
<p>Artykuł <a href="https://aswit.pl/dlaczego-kazda-osoba-pracujaca-w-projekcie-powinna-byc-owca/">Dlaczego każda osoba pracująca w projekcie powinna być OWCĄ?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://aswit.pl">Anna Sędek - ASwIT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>O konsultacjach 1 na 1, które pomagają wrócić na właściwe tory</title>
		<link>https://aswit.pl/o-konsultacjach-1-na-1/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Sedek]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 12 Nov 2025 09:27:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[jestem dumna z]]></category>
		<category><![CDATA[konsultacje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://aswit.pl/?p=619</guid>

					<description><![CDATA[<p>Mój tata zawsze powtarzał, że „samemu to można co najwyżej podłubać w nosie”. I coś w tym jest, bo co dwie głowy, to nie jedna -zwłaszcza gdy ta druga potrafi nazwać to, co masz w swojej, i ułożyć to w sensowną strukturę. Czyli… o konsultacji 1 na 1. </p>
<p>Artykuł <a href="https://aswit.pl/o-konsultacjach-1-na-1/">O konsultacjach 1 na 1, które pomagają wrócić na właściwe tory</a> pochodzi z serwisu <a href="https://aswit.pl">Anna Sędek - ASwIT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<h3 class="wp-block-heading">Magia odbijania myśli</h3>



<p>Jest coś wyjątkowego w pracy analityka: z jednej strony mamy dużą odpowiedzialność, ciekawe wyzwania, ogromną różnorodność a z drugiej, szaloną liczbę zależności, które często przytłaczają bo zwyczajnie trudno jest je uchwycić będąc w projektowym bałaganie. (Niezależnie od tego czy jesteś juniorem, midem czy seniorem)&nbsp;</p>



<p>Każdy projekt ma swoje niewypowiedziane założenia, elementy rozproszone pomiędzy zespołami, różne interpretacje tych samych pojęć, a czasem kilkanaście wątków, które rozwijają się równolegle i wpływają na siebie w sposób, którego na pierwszy rzut oka po prostu nie widać.</p>



<p>I w takich momentach analityk często zderza się ze ścianą, nie wie gdzie pójść dalej, to trochę jak być w labiryncie, w środku tego magla. A wystarczy poprosić kogoś, żeby podrzucił drona;), spojrzał na problem z innej perspektywy i rzeczy jakoś zaczynają inaczej wyglądać 😉 &#8211; może nie łatwiej, bo wyzwanie ciągle jest spore, ale prościej można tym zarządzić 🙂&nbsp;</p>



<p>Dlaczego?&nbsp;</p>



<p>Bo będąc na zewnątrz, łatwiej dostrzec powiązania, których osoby zaangażowane w projekt już nie widzą. I nie, nie dlatego, że mają niskie kompetencje, tylko dlatego, że <em>za dużo już widziały ;))&nbsp;</em></p>



<p>Dlatego właśnie firmy zaczęły zgłaszać się do mnie po <strong>konsultacje 1 na 1</strong>.</p>



<p>Nie po mentoring. Nie po szkolenie/ czy warsztat. Tylko po możliwość spojrzenia na projekt z kimś, kto nie jest zanurzony w projektowej rzeczywistości.</p>



<p>I o tej współpracy chciałabym dziś powiedzieć Ci kilka słów:)&nbsp;</p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">Skąd biorą się konsultacje &#8211; i dlaczego mają sens</h3>



<p>Co do zasady projektowi zawdonicy to są mądre głowy ;))&nbsp;</p>



<p>Potrafią prowadzić rozmowy z biznesem, modelować procesy, współpracować z zespołami IT, przygotowywać dokumentację i łączyć perspektywy różnych działów.</p>



<p>Czasem jednak pojawia się sytuacja, w której przyda się rozmowa z kimś z zewnątrz (<em>i żeby było jasne, to nie muszę być ja 😉 to może być koleżanka lub kolega z firmy, może być programista, tester, PO, ktoś, kto realnie może poświęcić Ci CZAS i ktoś kto serio przez chwilkę ZAANGAŻUJE się w to, żeby podjąć rękawicę i wejść w temat razem z Tobą;))</em></p>



<p>I kiedy warto to robić?&nbsp;</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>kiedy temat staje się na tyle złożony, że trudno samodzielnie ocenić, od czego zacząć,</li>



<li>kiedy czujesz, że w projekcie brakuje jakiegoś elementu układankii i mimo ciągłych prób trudno Ci go zidentyfikować,</li>



<li>kiedy potrzebny jest ktoś, kto pomoże poukładać to, co jest już zebrane,</li>



<li>kiedy trzeba upewnić się, czy kierunek działań w ogóle ma sens,</li>



<li>kiedy analityk ma za sobą serię spotkań, notatek i ustaleń, ale nadal brakuje klarownego obrazu <em>co dalej 🙂</em><br></li>
</ol>



<p>To właśnie wtedy konsultacje 1 na 1 mają największą wartość.</p>



<p></p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">Jak ten proces wygląda ze mną?</h3>



<p>Jest on super prosty, ale przede wszystkim bezpieczny.</p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h4 class="wp-block-heading">Krok 1: poufność</h4>



<p>Pracujemy w dwóch modelach:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li><strong>Anonimizacja &#8211; </strong>Jeśli nie można pokazać danych, wystarczy zmienić nazwy systemów, modułów czy procesów. To co jest dla mnie ultra ważne, to fakt, że nie chcę widzieć informacji wrażliwych 🙂 Wtedy pracujemy na pewnych założeniach.&nbsp;</li>



<li><strong>NDA- </strong>Jeśli potrzebujemy pracować na konkretach, podpisujemy umowę o poufności.Dzięki temu możemy swobodnie analizować projekt bez obaw o bezpieczeństwo informacji.&nbsp;</li>
</ol>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h4 class="wp-block-heading">Krok 2: opisanie problemu przed spotkaniem</h4>



<p>Zawsze proszę o krótki opis sytuacji. Dlaczego? Bo samo opisanie tematu:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>pomaga doprecyzować sedno sprawy,</li>



<li>pokazuje, gdzie brakuje informacji,</li>



<li>porządkuje myśli,</li>



<li>a czasem… po prostu rozwiązuje część problemu <em>(albo cały i taka konsultacja może okazać się niepotrzebna, serio;))</em><br></li>
</ol>



<p><strong>Nierzadko słyszę potem:</strong> <em>„Kiedy to spisałem/am, zobaczyłem/am, o co naprawdę chodzi.” </em>To bardzo naturalny efekt &#8211; analiza zaczyna się już w momencie zbierania myśli.</p>



<p></p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h4 class="wp-block-heading">Krok 3: spotkanie 1 na 1 półtorej godziny wspólnej pracy</h4>



<p>Na konsultacjach przechodzimy do konkretów.&nbsp;Zawsze zaczynam od pytania:</p>



<p><strong><em>„Z czym przychodzisz?”</em></strong><strong> </strong>A następnie tworzę <strong><em>prosty diagram kontekstowy </em></strong>na postawie historii, którą usłyszę 🙂&nbsp;</p>



<p>To narzędzie działa świetnie, bo pozwala:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>uchwycić granice tematu,</li>



<li>zobaczyć główne powiązania,</li>



<li>ustalić, co jest kluczowe, a co poboczne,</li>



<li>ustawić priorytety rozmowy.</li>
</ol>



<p>Pracujemy na bazie Twojego briefu, notatek i rozmowy,&nbsp; łącząc informacje w jedną, spójną całość.</p>



<p></p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">A jak wygląda sama praca w trakcie spotkania?&nbsp;</h3>



<p>Na konsultacjach zawsze poruszamy się w<strong> dwóch obszarach.</strong></p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h4 class="wp-block-heading">Działania „na teraz”</h4>



<p>Każdy projekt, którego bierzemy na przysłowiowy <em>bęben</em> ma jakiś element, który przeszkadza najbardziej.</p>



<p>Coś, co:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>blokuje dalszą pracę,&nbsp;</li>



<li>uniemożliwia podjęcie właściwej decyzji,</li>



<li>wymaga doprecyzowania, zanim przejdziemy dalej.<br></li>
</ol>



<p>Podczas konsultacji szukamy rozwiązań, które od razu <em>(lub prawie od razu) </em>poprawią sytuację,&nbsp; takich, które można wdrożyć w ciągu najbliższego tygodnia.&nbsp;</p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h4 class="wp-block-heading">Działania „na później”, czyli myślenie długoterminowe</h4>



<p>W drugim obszarze patrzymy szerzej:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>jakie informacje trzeba będzie zebrać,</li>



<li>jakie spotkania zaplanować,</li>



<li>które decyzje będą potrzebne później,</li>



<li>jakie pytania warto zadać innym zespołom,</li>



<li>gdzie mogą pojawić się przyszłe trudności,</li>



<li>jakie artefakty budować,&nbsp;</li>



<li>jak tworzyć dokumentację&nbsp;</li>



<li>jak podejść do tego typu wyzwań w przyszłości<br></li>
</ol>



<p>To połączenie (czyli praca w obszarze “Tu i Teraz” oraz “Zerknij co się może dalej wydarzyć” tworzy efekt, który najczęściej słyszę po sesji: <strong><em>„O dobra, dzięki &#8211; to działam 🙂 brzmi to bardzo rozsądnie;)”</em></strong></p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">Co się dzieje więcej? &#8211;&nbsp; to, czego nie da się wyczytać wprost.&nbsp;</h3>



<p>Podczas rozmowy zwracam uwagę nie tylko na sam problem, ale też na:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>obszary niejednoznaczne,</li>



<li>fragmenty, które wzajemnie się wykluczają,</li>



<li>miejsca, gdzie brakuje odpowiedzialności,</li>



<li>wątki, które warto byłoby przenieść do innego zespołu,</li>



<li>ryzyka, które są ukryte pod codzienną pracą, a które warto sygnalizować.</li>
</ol>



<p>To są rzeczy, które trudno wyłapać w pojedynkę, dlatego konsultacje są tak efektywne.</p>



<p>Na koniec zawsze zostawiam konkretne rekomendacje:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>co zrobić w pierwszej kolejności,</li>



<li>co doczytać lub sprawdzić,</li>



<li>jak poprowadzić rozmowy,</li>



<li>jakie pytania zadać interesariuszom,</li>



<li>jakie elementy doprecyzować,</li>



<li>gdzie uważać na nieporozumienia,</li>



<li>które artefakty warto przygotować, lub jak poprawić istniejące.&nbsp;</li>
</ol>



<p>To zestaw, który pomaga nie tylko w tym jednym zadaniu, ale też w kolejnych projektach.</p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">Dlaczego jestem z tego naprawdę dumna?</h3>



<p>Bo konsultacje 1na 1 to wspaniałe narzędzie, które serio działa 🙂&nbsp;</p>



<p>Widzę, jak osoby:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>odzyskują jasność działania i <strong>sprawczość</strong>,</li>



<li>porządkują projektowe wątki,</li>



<li>znajdują właściwy kierunek,</li>



<li>zaczynają dostrzegać rzeczy, które wcześniej umykały,</li>



<li>wracają do pracy z poczuciem, że <em>„ma to ręce i nogi”.</em><br></li>
</ol>



<p>I to jest dla mnie najbardziej satysfakcjonujące. Bo analiza to nie tylko modelowanie, warsztaty i dokumentacja. To także umiejętność spojrzenia na projekt z dystansem, którego czasem trudno nabrać będąc wewnątrz szaleństwa projektowego.</p>



<p>A konsultacje 1 na 1 dają właśnie tę przestrzeń.</p>
<p>Artykuł <a href="https://aswit.pl/o-konsultacjach-1-na-1/">O konsultacjach 1 na 1, które pomagają wrócić na właściwe tory</a> pochodzi z serwisu <a href="https://aswit.pl">Anna Sędek - ASwIT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>A Ty wiesz, że nie wiesz? Czyli dwa słowa o najtrudniejszej dla mnie konfie.</title>
		<link>https://aswit.pl/a-ty-wiesz-ze-nie-wiesz/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Sedek]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 15 Oct 2025 09:11:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[jestem dumna z]]></category>
		<category><![CDATA[wystąpienia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://aswit.pl/?p=605</guid>

					<description><![CDATA[<p>Część prezentacji dopieszcza się tygodniami, bo żyją w Twojej głowie na długo przed wejściem na scenę. Inne pojawiają się w najmniej sprzyjającym momencie.<br />
I wtedy pojawia się pytanie: wychodzę czy zostaję?</p>
<p>Artykuł <a href="https://aswit.pl/a-ty-wiesz-ze-nie-wiesz/">A Ty wiesz, że nie wiesz? Czyli dwa słowa o najtrudniejszej dla mnie konfie.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://aswit.pl">Anna Sędek - ASwIT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<h3 class="wp-block-heading">O konferencji, która przyszła w najtrudniejszym możliwym momencie</h3>



<p>Są w życiu zawodowym wydarzenia, do których przygotowujesz się miesiącami. Myślisz o nich pod prysznicem, układasz myśli w kolejce do kasy, dopracowujesz slajdy w najdziwniejszych godzinach dnia.</p>



<p>Ale są też takie wystąpienia, które przychodzą w momencie, kiedy głowa wcale nie chce współpracować.I kiedy trzeba zdecydować:</p>



<p><strong><em>„Zostaję w domu czy jednak idę?”</em></strong></p>



<p>Mój udział w <strong>IIBA Summit Poland 2025</strong> należał do tej drugiej kategorii.</p>



<p>Przyszedł tuż po najtrudniejszym czasie w moim życiu.</p>



<p>Po stracie, która zabrała mi odwagę, uwagę, energię, koncentrację i wewnętrzną gotowość do pokazania się światu. Przechodziłam ten czas niepewna, rozbita, pełna obaw, czy w ogóle dam radę postawić zdanie obok zdania.</p>



<p>I mimo że byłam bliska rezygnacji, powiedziałam sobie jedno:</p>



<p><strong><em>„Idziesz. Wystąpisz tak, jak możesz. Nie idealnie,&nbsp; ale autentycznie.”</em></strong></p>



<p>Nie jestem może w pełni zadowolona ze swojego wystąpienia,&nbsp; chwilami gubiłam wątek, potrzebowałam oddechu, nie mogłam znaleźć słów, potwarzałam się,&nbsp; czułam, że myśli chcą biec szybciej niż jestem w stanie je ująć.</p>



<p>Ale wiem coś ważniejszego:</p>



<p><strong>clue zostało przekazane.</strong></p>



<p>Opowiedziałam dokładnie to, co miałam opowiedzieć.</p>



<p>O idei, która jest moim zawodowym kompasem&nbsp; i którą chciałam się podzielić z uczestnikami konferencji.</p>



<p></p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">From core to curiosity &#8211; filozofia, która trzyma mnie przy tej pracy</h3>



<p>Gdybym miała w jednym zdaniu opisać, jak podchodzę do analizy to mniej więcej tak;)</p>



<p><strong>Fundamenty na pierwszym miejscu, ciekawość na drugim.</strong></p>



<h3 class="wp-block-heading"><strong>From core to curiosity.</strong></h3>



<p>To podejście towarzyszy mi od lat i przenika absolutnie wszystko, co robię:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>moje warsztaty,</li>



<li>konsultacje 1×1,</li>



<li>newslettery,</li>



<li>prelekcje,</li>



<li>pracę projektową,</li>



<li>i codzienne podejście do rozwiązywania problemów.<br></li>
</ol>



<p><strong>Core</strong> to te fundamenty, na których buduję wszystko pozostałe. Bez nich każda, nawet najlepsza technika, będzie jak odkrywanie koła na nowo. Wierzę, że fundamenty to nie moda. To nie trend. To nie „ładny zestaw narzędzi”.</p>



<p>To jest <strong>podstawa</strong>: świadomość celu, umiejętność rozwiązywania problemów, analiza nawet najbardziej skomplikowanych tematów, struktury danych, procesy, logika i konsekwencje naszych działań.</p>



<p><strong>Curiosity</strong> to moja druga noga- ta, która pozwala rozejrzeć się, co się dzieje poza moją bańką. Sięgać po techniki z innych światów. Podglądać, jak pracują product designerzy, negocjatorzy, stratedzy, architekci logistycy etc.To ta część pracy, która pozwala spojrzeć na projekt szerzej, inaczej, odważniej.</p>



<p>Na konferencji chciałam pokazać, że to połączenie <strong>fundamentów</strong> i <strong>ciekawości</strong> jest tym, co dziś najbardziej wyróżnia analityka na rynku. Bo w świecie, gdzie zmienia się niemal wszystko, codziennie, jedno pozostaje stałe:</p>



<p><strong>Warto wracać do podstaw &#8211; po to, żeby móc do nich referować. </strong></p>



<p></p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">Cztery obszary wiedzy &#8211; macierz, bez której trudno zrobić kolejny krok</h3>



<p>Centralną częścią mojego wystąpienia była macierz, którą uwielbiam:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li><strong>Nie wiem, że nie wiem</strong></li>



<li><strong>Wiem, że nie wiem</strong></li>



<li><strong>Wiem, że wiem</strong></li>



<li><strong>Nie wiem, że wiem<br></strong></li>
</ol>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h4 class="wp-block-heading">1. Nie wiem, że nie wiem,  słodka ignorancja</h4>



<p>To miejsce, którego bardzo nie lubię &#8211; ale wiem, że istnieje. I wiem, że zdarza się nawet najlepszym.</p>



<p>To moment, w którym:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>przestajemy się uczyć,</li>



<li>działamy wyłącznie na <em>intuicji (ale tej źle rozumianej)</em>,</li>



<li>zakładamy, że „tak zawsze działało, więc zawsze będzie działać”,</li>



<li>wchodzimy w projekty bez pytań,</li>



<li>wybieramy wygodę zamiast rozwoju.<br></li>
</ol>



<p>I paradoksalnie ten obszar (Nie wiem, że nie wiem) dotyka często osób z dużym doświadczeniem. </p>



<p>Bo lata pracy łatwo pomylić z latami zdobywanej ekspertyzy. Łatwo jest zacząć kolekcjonować kolejne dekady w firmie a gorzej jest pamiętać o ciągłym rozwoju. To była część wystąpienia, którą szczególnie chciałam podkreślić. Bo nic tak nie blokuje wzrostu kompetencji analityka, jak przekonanie, że już wszystko widział i nic nowego go nie zaskoczy.</p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h4 class="wp-block-heading">2. Wiem, że nie wiem,&nbsp; najbardziej rozwojowy moment</h4>



<p>To jest punkt, w którym zaczyna się cały sens naszej pracy. To tutaj rodzi się ciekawość, chęć drążenia, pytania, które z pozoru są proste, ale otwierają największe możliwości. Tu zaczyna się „curiosity”. Roboczo nazwałam ten obszar Bitter Coffe, bo to taka kawka, niezbyt smaczna, ale bardzo stawiająca na nogi 🙂 </p>



<p></p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h4 class="wp-block-heading">3. Wiem, że wiem,&nbsp;stabilna podstawa, na której można pewnie budować <em>nowe</em></h4>



<p>To miejsce, w którym zaczynają działać fundamenty. Masz już podstawy analizy, rozumiesz procesy, widzisz zależności, potrafisz zaplanować warsztaty, dekomponować złożone problemy. I to jest wspaniałe, o ile nie zatrzymasz się tylko w tym miejscu. </p>



<p></p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h4 class="wp-block-heading">4. Nie wiem, że wiem, obszar naturszczykostwa&nbsp;</h4>



<p>Czyli to, co pokazywałam w swoim przykładzie: kiedy głowa jest zmęczona, pełna osobistych emocji i trudnych wydarzeń. kiedy koncentracja siada, kiedy naprawdę trudno zebrać się do pracy…a mimo to robisz rzeczy dobrze, albo chociaż przyzwoicie 😉&nbsp;</p>



<p>Bo masz w sobie zakumulowane lata praktyki, doświadczeń, projektów, modeli i technik, które wchodzą „same z siebie”.</p>



<p>To był dla mnie ważny fragment,&nbsp; bo chciałam nim pokazać, że nawet jeśli wystąpienie nie było perfekcyjne, to oparło się na wiedzy, którą mam naprawdę głęboko w sobie.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" width="1024" height="1024" src="https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/3.-Konferencja-IIBA-1-1024x1024.jpg" alt="" class="wp-image-1989" srcset="https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/3.-Konferencja-IIBA-1-1024x1024.jpg 1024w, https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/3.-Konferencja-IIBA-1-300x300.jpg 300w, https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/3.-Konferencja-IIBA-1-150x150.jpg 150w, https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/3.-Konferencja-IIBA-1-768x768.jpg 768w, https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/3.-Konferencja-IIBA-1-600x600.jpg 600w, https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/3.-Konferencja-IIBA-1-100x100.jpg 100w, https://aswit.pl/wp-content/uploads/2025/11/3.-Konferencja-IIBA-1.jpg 1200w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h3 class="wp-block-heading">Storytelling, czyli jak opowiadać o analizie bez baśni i rycerzy</h3>



<p>Kolejną częścią wystąpienia był storytelling,&nbsp; ale nie ten <em>cukrowany</em>, znany z opowieści o księżniczkach i magicznych smokach.</p>



<p>Chodziło o <strong>storytelling użytkowy</strong>:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>jak opowiadać procesy,</li>



<li>jak tłumaczyć świat z wykorzystaniem najprostszych historii czyli <em>przykładów</em></li>



<li>jak prowadzić refinementy, żeby nie gubić szerszego obrazka, ale jednocześnie wydevelopować to co przyniesie realną wartość. </li>



<li>jak zacząć opowiadać o tematach w sposób <em>zjadliwy </em><br></li>
</ol>



<p>To była część, w której czułam największy rezonans z publicznością, bo każdy analityk zna momenty, kiedy trzeba odsunąć się od detali, żeby zobaczyć, o co naprawdę chodzi. Storytelling to narzędzie, które nie jest <em>miękkie</em>. Jest skuteczne. Bardzo pragmatyczne. I niezwykle potrzebne w naszej pracy.</p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h4 class="wp-block-heading">Dlaczego jestem z tego wystąpienia naprawdę dumna</h4>



<p>Nie dlatego, że było perfekcyjne. Nie dlatego, że wszystko poszło gładko.Nie dlatego, że powiedziałam każde słowo dokładnie tak, jak je planowałam.</p>



<p>Jestem dumna, bo:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li><strong>poszłam tam, mimo że było to dla mnie bardzo trudne</strong>,</li>



<li><strong>opowiedziałam o idei, która jest moim zawodowym DNA</strong>,</li>



<li><strong>pokazałam, jak z fundamentów rodzi się ciekawość</strong>,</li>



<li><strong>przypomniałam sobie, że moja wiedza naprawdę jest we mnie</strong>, nawet wtedy, gdy emocjonalnie jestem w innym miejscu,</li>



<li><strong>wyszłam z sali z poczuciem, że choć nie było idealnie — było prawdziwie</strong>.<br></li>
</ol>



<p>I czasem właśnie takie wystąpienia pamięta się najbardziej. Bo nie stają się demonstracją perfekcji. Tylko <strong>dowodem na to, że fundamenty, które mamy w sobie, naprawdę nas niosą.</strong></p>



<p></p>



<div style="height:24px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>
<p>Artykuł <a href="https://aswit.pl/a-ty-wiesz-ze-nie-wiesz/">A Ty wiesz, że nie wiesz? Czyli dwa słowa o najtrudniejszej dla mnie konfie.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://aswit.pl">Anna Sędek - ASwIT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
